Do przemyślenia …

 

- PANI KAZIA – nestorka naszej pięknej kamienicy, zmarła 4 lipca. Miała 94 lata. Miła, ciekawa ludzi i świata, oddana rodzinie, po prostu dobry człowiek. Na balkonie Pani Kazi zawsze są piękne kwiaty. O ciocię i kwiaty dba Renata. Miałam je imieninowo odwiedzić, ale przeszkodziła pandemia. Z Panią Kazią odchodzi w naszej kamienicy świat dobrych sąsiadów. Już w zasadzie nie ma sąsiadów, są tylko właściciele mieszkań zamkniętych na klucz. Pozostaje życzliwa pamięć…

            - ŚWIĘTA WŁASNOŚĆ? NIEKONIECZNIE! Po lipcowych przemyśleniach na temat świętej własności wierna czytelniczka – p. E. powiedziała mi, jak władze Tarnowa poradziły sobie z problemem bałaganiarzy na własnych posesjach. Było tak. Jej mąż otrzymał rachunek do zapłaty za koszenie działki właśnie w Tarnowie pod Krakowem, o której nie miał pojęcia. Pojechał i po sprawdzeniu dokumentów okazało się, że jego rodzice mieli działkę i ktoś ją użytkował do czasu, aż nie trzeba było płacić za koszenie i utrzymanie porządku. Pan H. zapłacił rachunek, sprzedał działkę i teraz dba o nią nowy właściciel. A więc wystarczy trochę urzędniczej pracy i nie zawsze zaniedbana działka musi być świętą własnością. I stał się cud! 20 sierpnia cała działka jest wykoszona! Trawa była już bardzo wysoka.

            - ORTOGRAFIA! Język polski jest pełen zasadzek i w tym gąszczu „u. ó. ch, h. rz i ż” łatwo zabłądzić, o czym sama się dwukrotnie przekonałam. Dziwny jest ten nasz językowy świat. Np. chów i hodowla, mrużyć i wróżyć, pszenica i przedszkole, ów i ufny, o gżegżółce nie wspomnę. W poradniach specjalistycznych coraz więcej pacjentów z różnymi dysfunkcjami, Polacy mniej czytają i kłopoty z poprawnością językową są coraz powszechniejsze.

            - GDZIE SĄ RODZICE? Takie pytanie ciśnie się na usta, jak widzi się połamane drzewka, kamienie na torach czy dzieci z promilami w godzinach nocnych w różnych częściach miasta. W czasie roku szkolnego rodzice uważają, że to szkoła powinna wychowywać, a w czasie wakacji nie mają chęci na sprawdzanie, co ich dzieci robią. Dzieci dobrze wychowane idą do łóżka z książką, a te niewychowane – rozrabiają i klną tak, że uszy puchną. No i nie może być tak, że rodzice tego nie widzą i nie słyszą. Początek takiego zachowania jest zawsze w domu! Gdzie te czasy, że słowa matki i ojca były święte?   

            - PRZEZORNY ZASZCZEPIONY. Tyle mówimy o konieczności ratowania swojego i innych zdrowia i życia, a antyszczepionkowców przybywa. Wakacyjny luz musi mieć granice, a paszporty covidowe powinni sprawdzać pracodawcy, właściciele restauracji, hoteli, agroturystyk, pól namiotowych i wszystkich miejsc, gdzie przebywają turyści i plażowicze. Taki nakaz wprowadziło wiele państw i jeżeli obowiązek szczepienia zostanie wprowadzony w  Polsce, to może ominie nas czwarta fala epidemii. My, podwójnie zaszczepieni, obawiamy się tych niezaszczepionych, którzy beztrosko korzystają z wakacyjnego luzu. Jeden z moich znajomych – człowiek wykształcony – powiedział, że zaszczepi się jak go zmuszą. Więc niech zmuszają! Pamiętam dobrze słowa doktora  Rieux, bohatera „Dżumy” Alberta Camusa. Nie chcę straszyć opornych przypominaniem całego fragmentu, nadal bardzo aktualnego. Tytułowa dżuma odradza się w najmniej oczekiwanym momencie…

             - GRZYBIARZE ruszyli do lasu, bo pokazały się już kurki. Idą z koszami do lasu, do swoich ulubionych miejsc – a tu nie ma lasu! Wycięty! I tak się tnie w całej Polsce. Ale tyle już razy o tym pisałam, podobnie jak i o „goleniu” drzew, które nazywa się kształtowaniem korony, że można się tym moim marudzeniem znudzić. Konary koło cmentarza wojennego pokryły się liśćmi. Drzewa bronią się przed śmiercią, ale i tak wyglądają smutno.Tylko że problem jest coraz groźniejszy – klimat się zmienia, mamy afrykańskie upały, drzew coraz mniej i coraz więcej betonów dookoła. Usmażenie jajecznicy na rozgrzanych kamieniach to nie żart, ale zła prognoza na przyszłość. Jeżeli nie zadbamy o przyrodę – zginiemy…

            - KRYSTYNA, HALINA, SZYMON – to moi bardzo dobrzy znajomi, których imieniny świętowaliśmy. Po dwóch latach siedzenia w domu były to pierwsze spotkania – w niewielkim – ale bardzo sympatycznym gronie. Ileż mieliśmy sobie do powiedzenia na różne tematy z życia wzięte. Tak już teraz jest, że czas dzielimy na przed i po pandemii, skończyły się duże przyjęcia, wyciszyliśmy się,  ale chcemy cieszyć się każdą chwilą i każdym dniem wolnym od lęku przed tym, co przyniesie przyszłość. Pielęgnujmy dobre relacje z naszymi rodzinami, przyjaciółmi i znajomymi, bo to powolny powrót do normalności.

Izabela Stopyra

redaktor naczelna

 

  


 

 

XXI wiek w zabytkowych pomieszczeniach

8 lipca 2021 r. w Samodzielnym Publicznym Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu przecięto wstęgę na wyremontowanym obiekcie w ramach inwestycji „Przebudowa budynków Nr 11, 11a i 12 b na potrzeby Izby Przyjęć i gabinetów Poradni Psychiatrycznych – etap 1”. W uroczystym otwarciu uczestniczyła marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Anna Polak. Na krótkiej konferencji prasowej dyrektor szpitala Ewa Lewicka – Michalewska przedstawiła koszt i zakres inwestycji, w ramach której sprzęt najnowszej generacji otrzymała Poradnia RTG. Ciekawa jest też propozycja otwarcia oddziału dla dzieci z problemami psychiatrycznymi.

Przypomnę, że w szpitalu działa Centrum Zdrowia Psychicznego. Celem działalności jest poprawa jakości, dostępność i skuteczność leczenia, zmniejszenie kosztów opieki psychiatrycznej i zapewnienie warunków do społecznej integracji osób z zaburzeniami psychicznymi.

Izabela Stopyra


 

 

 

Dzień Samorządowca w Trzcielu

Dzień Samorządowca jest obchodzony 27 maja z okazji rocznicy pierwszych w pełni samorządowych wyborów do organów gmin, które odbyły się w 1990 roku, czyli już 31 lat temu.

Dzień ten jest podkreśleniem pracy i działań samorządowców dla dobra lokalnych społeczności. Stefan Wyszyński powiedział– „Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak ty korzystasz z pracy innych”. Taka jest rola samorządowców i to zadanie spełniają. Dzień Samorządowca  powinien mieć szczególny charakter. Jak więc było w Trzcielu? Było świątecznie i uroczyście. Świętowano wprawdzie trzy tygodnie później, ale to nie zmieniło rangi uroczystości. Pandemia i jej ograniczenia spowodowały zmianę terminu. A ponadto wielu samorządowców walczyło z covidem i trudno było w tej niecodziennej sytuacji znaleźć właściwy termin świątecznej imprezy. Organizacją obchodów Dnia Samorządowca zajął się Jacek Marciniak – przewodniczący Rady Miejskiej. Finałem i zasadniczą częścią świętowania było wspólne spotkanie trzcielskich samorządowców, pracowników wszystkich gminnych struktur i działaczy. Byli więc radni, sołtysi, pracownicy kultury i oświaty, pracownicy biurowi i obsługi oraz wszyscy inni, którzy codziennie pracują albo działają na rzecz miasta i gminy. Była to duża, około 70-osobowa grupa, która spotkała się „Pod Kasztanami” w Jasieńcu. Wyjątkowość uroczystości podkreślali zaproszeni goście, także samorządowcy: Stanisław Tomczyszyn – wicemarszałek województwa lubuskiego, Arkadiusz Dąbrowski – dyrektor departamentu, Zbigniew Kołodziej – radny Sejmiku Lubuskiego, Agnieszka Olender – starosta powiatu międzyrzeckiego, Dariusz Orzeszko – członek zarządu powiatu. Współgospodarzem  uroczystości był burmistrz Trzciela – Jarosław Kaczmarek. Gości powitał Jacek Marciniak, a ci zabierając głos składali życzenia i podziękowania samorządowcom za pracę w trudnym pandemicznym okresie. Mówili również o osiągnięciach samorządowców i o ich zasługach dla rozwoju gminy. W tym szczególnym dniu była okazja do uhonorowania osób, które wyróżniły się niezwykłą aktywnością w walce z pandemią oraz udzielaniem wszelkiej pomocy chorym i przebywającym na kwarantannie. Dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Trzcielu – Dominika Konieczna wykorzystała więc tę okoliczność. Nagrodami pieniężnymi, dyplomami i pięknymi kwiatami wyróżniła pracownice OPS-u – Annę Gola i Elżbietę Konieczną. Za wsparcie i pomoc w okresie pandemii dyrektor DPS-u podziękowała kwiatami staroście Agnieszce Olender. Były również podziękowania w formie dyplomów dla trzcielskich oraz brójeckich strażaków i sołtysa Chociszewa – Piotra Śledzia. Wszyscy świętujący zostali ugoszczeni smakowitym obiadem zakończonym wyśmienitym ciastem do aromatycznej kawy. W tym kulinarnym repertuarze był oczywiście trzcielski akcent – szparagowa zupa.

Wspólna fotografia samorządowców jest wyjątkową pamiątką tego dnia, a uroczyste spotkanie jeszcze jednym przykładem integracji tej społeczności. Wcześniej, w godzinach południowych, odbyła się sesja Rady Miejskiej, podczas której radni udzielili absolutorium burmistrzowi Jarosławowi Kaczmarkowi. Zanim jednak nastąpił ten akt, burmistrz złożył raport o stanie gminy, a skarbnik Renata Kopeć przedstawiła sprawozdanie z wykonania budżetu za rok 2020. I ta sytuacja również pozwalała na zasłużone obchody Dnia Samorządowca.

 

  Jadwiga Szylar

Foto Tomasz Suterski

 



 

 

 Lubuski  Sejmik Seniorów

5 lipca 2021 r.  po półtorarocznej przerwie wymuszonej przez pandemię COVID-19, uczestniczyłam w III sesji Lubuskiego Sejmiku Seniorów II kadencji, która odbyła się w sali kolumnowej Urzędu Marszałkowskiego w Zielonej Górze.

 Na wstępie wicemarszałek Łukasz Porycki poinformował o działaniach, które samorząd województwa podejmował w czasie pandemii na rzecz seniorów.  Ponad pół miliona złotych województwo przekazało  jednostkom Ochotniczej Straży Pożarnej, aby dostarczały seniorom paczki żywnościowe. Pomoc została skierowana również do  domów pomocy społecznej na zakup środków ochrony osobistej, a także niezbędnego sprzętu, m.in. do oczyszczania powietrza oraz środków do dezynfekcji. Kolejnymi punktami obrad były wystąpienia zaproszonych gości. Konsultant wojewódzki w dziedzinie psychologii klinicznej, Izabela Sumińska w wykładzie pt. „Nie ma to jak zostać seniorem”, opowiedziała o zaletach bycia seniorem i pokazała, że starość wcale nie musi być smutna. Dr hab. prof. UZ Beata Trzop przekazała informacje na temat badań „Zapiski Lubuszan  z czasów zarazy”. Z kolei prof. dr hab. Zbigniew Izdebski z Katedry Humanizacji Medycyny i Seksuologii w Instytucie Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego wygłosił wykład pt. „Czułość i intymność w życiu dojrzałym – perspektywa pandemii”. Wszyscy prelegenci twierdzili,  że trzeba dążyć do szczęścia. Podczas dyskusji podkreślano, że seniorzy muszą być aktywni, nie mogą siedzieć w przeszłości. Jest tu i teraz, i od tego zależy nasze jutro.

Cieszy fakt, że władze województwa wspierają seniorów i zabezpieczają środki w budżecie na projekty dla seniorów.

Halina Pilipczuk

 

 

 

Złote Gody w Bledzewie

 

 11 czerwca br. w Urzędzie Gminy Bledzew odbył się doniosły Jubileusz – Złote Gody Małżeńskie. To niezwykłe wydarzenie i wyjątkowe święto celebrowane przez pary po 50. latach wspólnego pożycia małżeńskiego. W 1960 roku jako nagrodę dla osób, które przeżyły co najmniej 50 lat w jednym związku małżeńskim, ustanowiono odznaczenie państwowe. W gminie Bledzew medalem Prezydenta RP za Długoletnie Pożycie Małżeńskie odznaczono:

Mariannę i Józefa Kiełczewskich, Stanisławę i Bogdana Kliszczów, Halinę i Stanisława Krzyśków, Teresę i Stanisława Samoluków, Janinę i Mieczysława Wirszyców, Irminę i Wiesława Orlików, Irenę i Jana Rawińskich.

 

Życzenia jubilatom złożyli Wójt Gminy Bledzew Małgorzata Musiałowska, Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Agnieszka Zakrzewska oraz Przewodniczący Rady Gminy Bledzew Tadeusz Przybyłka. Jubilaci otrzymali od Urzędu Gminy kwiaty i upominki. Spotkaniu towarzyszył występ zespołu „Starodworzanki” ze Starego Dworku.

 

Andrzej Chmielewski

foto: Urząd Bledzew

 

 

 

FOTOREPORTER ARTUR ANUSZEWSKI – ARTUS  (1954 - 2021)

            Kiedy usłyszałam tę smutną wiadomość – pierwsza myśl – niemożliwe. Artur zmarł?  Wiem, że chorował, ale nie dawał się chorobie. Przemierzał dziesiątki kilometrów na rowerze i do ostatnich dni był wszędzie tam, gdzie coś się działo. Fotografował od kilkudziesięciu lat, kupował aparaty coraz to nowszej generacji, bardzo dbał o jakość zdjęć i cieszył się z efektów swojej pracy. Był kronikarzem wydarzeń kulturalnych i sportowych w Międzyrzeczu i okolicy, robił artystyczne zdjęcia przyrody i miejsc, które wyróżniały się swoim pięknem. Współpracował z Gazetą Lubuską, Głosem Międzyrzecza i Skwierzyny oraz Powiatową. Pozostały tysiące zdjęć, z których można zrobić kilka tematycznych wystaw. Może tej pracy podejmie się MOK albo międzyrzeckie muzeum, gdzie zawsze był ze swoim aparatem?

Skromny, pogodny, pracowity – takim Go zapamiętam i mam nadzieję, że nadal będzie robił w niebiosach swoje piękne zdjęcia.

Artura na międzyrzeckim cmentarzu pożegnali 20 lipca harcerze i tłum przyjaciół, dla których zawsze miał czas …

            Rodzinie składam wyrazy głębokiego współczucia.

  Izabela Stopyra

 

   Wspomnienie o Arturze Anuszewskim

 

             Pana Artura znałam od lat. Mieszkaliśmy niedaleko od siebie, tak naprawdę parę kroków. Widziałam jak spokojnie, choć zdecydowanie jechał swoim rowerem każdego dnia w stronę miasta. Rozpoznawalną cechą tej niewielkiej postaci były aparaty fotograficzne, które przewieszał na ramieniu. Fotografia bowiem była jego pasją i sposobem na życie. Czasami zeskakiwał z tej swojej dwukołowej maszyny i ucinaliśmy pogawędki. Fotografował  ludzi i miejsca, zawsze był tam,  gdzie coś się działo. Ostatni raz rozmawialiśmy dłuższą chwilę w czasie protestu kobiet, gdzie oczywiście, jak zwykle biegał ze swoim aparatem i uwieczniał to, co ważne. Mam wiele zdjęć, które zrobił moim bliskim w ważnych dla nas chwilach.

 Tak właściwie nie wiem, co powiedzieć. Zszokowała mnie śmierć Pana Artura, mimo iż pewnego dnia opowiedział mi swoją historię. Nie byłam jednak gotowa na to pożegnanie.

            Cieszę się, że Go znałam. Zawsze zostanie w moim sercu i myślę, że może tam z góry zrobi jeszcze niejedno piękne, niezwykłe zdjęcie.

 

        Mariola Solecka

 

Ostatnie pożegnanie Artura Anuszewskiego

 

Na cmentarzu komunalnym odbyła się uroczystość pogrzebowa śp. Artura Anuszewskiego. Pożegnała go rodzina, przedstawiciele lokalnych władz, harcerze oraz liczni przyjaciele i znajomi.

Znany w gminie fotoreporter Artur Anuszewski zmarł w nocy z 16 na 17 lipca w wieku 67 lat. W jego ostatnim pożegnaniu uczestniczyła rodzina, harcerze, liczni przyjaciele oraz przedstawiciele mediów i władz samorządowych. Gminę Międzyrzecz reprezentowali m.in.  zastępca burmistrza Agnieszka Śnieg, sekretarz Łukasz Ruta i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Chmielewski. Wartę nad grobem objęli harcerze, z którymi przyjaźnił się od lat i uczestniczył we wszystkich ważnych dla nich wydarzeniach.

 Artura znało wielu mieszkańców naszej gminy i powiatu. Jego życiową pasja była fotografia. Jej tajniki poznał odbywając służbę zasadniczą. Był wprawdzie saperem, ale trafił do Klubu Żołnierskiego i szybko awansował na pułkowego fotografa.  Po wyjściu do cywila przez kilkadziesiąt lat uwieczniał swoim aparatem mniej i bardziej ważne wydarzenia w naszym regionie – rozmaite uroczystości, imprezy sportowe i artystyczno-kulturalne. Współpracował z różnymi mediami – m.in. z naszym miesięcznikiem „Powiatowa”, ale także z „Gazetą Lubuską” i „Głosem Międzyrzecza i Skwierzyny”. Był także współzałożycielem i administratorem grupy „Powiat Międzyrzecki Historia i Współczesność”.

Zdjęcia Artura od lat wzbudzały zachwyt mieszkańców, dokumentowały też najważniejsze wydarzenia z życia naszego miasta. Był przy tym osobą bardzo skromną, pracowitą i pogodną.

Od ponad roku walczył z ciężką chorobą. Wspierało go w tym wielu przyjaciół, wszyscy wierzyli, że wygra. Mimo postępującej choroby, do końca był bardzo aktywny. Kilka dni przed odejściem opublikował w internecie film i zdjęcia z wcześniejszego koncertu na zamku. Opowiadał nam wtedy o swoich planach po zwycięskiej walce o zdrowie i życie. Niestety, nie zdąży już ich zrealizować…

Łącząc się w żałobie i smutku po śmierci Artura składamy kondolencje Jego Rodzinie.

Nasze serca łączą się z Wami w tej jakże bolesnej dla nas wszystkich chwili.

 

Arturze, pozostaniesz w naszych sercach i pamięci!

 

Katarzyna Sztuba-Frąckowiak, Dariusz Brożek, Andrzej Chmielewski

 

Na zdjęciu: Wartę przy grobie Artura Anuszewskiego objęli harcerze

 

 

 

 

 

 

 
 

MARTIN MEISSNER

 – MOST MIĘDZY MESERITZ A MIĘDZYRZECZEM

Uroczystość nadania tytułu w ratuszu

22 czerwca o godzinie 9.00 rano w ratuszu miało miejsce nadzwyczajne posiedzenie Rady Miasta. Na tym posiedzeniu odbyła się uroczystość nadania tytułu „Zasłużonego dla Gminy Międzyrzecz”. Sala ratuszowa była pełna. Zgromadzili się tu wszyscy radni miasta, burmistrz Remigiusz Lorenz i jego współpracownicy oraz mieszkańcy gminy. Pierwsze odznaczenie otrzymała Pani Hanna Augustyniak, wieloletnia działaczka „Solidarności” międzyrzeckiej. Drugie odznaczenie otrzymał Niemiec urodzony w Międzyrzeczu, Martin Meissner, mieszkający obecnie wmieście Werder/Havel w Brandenburgii. Odczytano uroczyste laudacje na cześć zasłużonych. Następnie przemówił burmistrz, pogratulował odznaczonym tytułów i wręczył wiązanki kwiatów. Martin Meissner po zakończeniu uroczystości otrzymane od burmistrza kwiaty złożył pod pomnikiem upamiętniającym dawny cmentarz ewangelicki w Międzyrzeczu, gdzie pochowani byli jego przodkowie.

Droga do otrzymania tytułu

Co sprawiło, że MartinMeissner otrzymał od międzyrzeczan ten zaszczytny tytuł? Można powiedzieć, że było to wspólne dzieło wielu przychylnych mu ludzi. Pomysłodawcą zgłoszenia Martina do tytułu był jego przyjaciel Josef Kruk z Cochem (Nadrenia- Palatynat), który rok temu wysłał do Rady Miasta list z jego kandydaturą. Następnie inicjatywę przejął radny Andrzej Chmielewski, który zgłosił formalny wniosek o nadanie tytułu zasłużonego do komisji i zadbał o przeprowadzenie całej procedury do szczęśliwego końca. Rada Miasta przyznała jednomyślnie tytuł „Zasłużonego dla Gminy Międzyrzecz” Panu Martinowi Meissnerowi. Nikt nie był przeciw, nikt się nie wstrzymał od głosu. 22 czerwca 2021 uroczyście nadano ten tytuł pierwszemu Niemcowi po 1945r.

Kim jest Martin Meissner?

Martin Meissner urodził się 20 kwietnia 1935 roku w Międzyrzeczu. Jego matka Johanna z domu Hoffman pracowała w sekretariacie dyrektora szkoły dra Vincenta. Ojciec, Adolf Meissner był urzędnikiem bankowym. Jego rodzina już w XVII wieku (1637 r.) zasiedliła wieś Pąchy koło Miedzichowa. Później potomkowie rodziny przenieśli się do innych miejscowości, do Lubrzy i Międzyrzecza. Martin jest spokrewniony z najznamienitszymi rodami ziemi międzyrzeckiej: Bronikowskimi, Unrugami, Kalckreuthami. Portrety jego przodków spoglądają na nas ze ścian międzyrzeckiego muzeum. Dzieciństwo Martina w Międzyrzeczu było szczęśliwe i beztroskie. Ma mnóstwo cudownych wspomnień z zabaw z kolegami na uliczkach Międzyrzecza, kąpieli w Obrze, zjeżdżania na sankach z górki Schanzenberg (dzisiaj Piaskowa Góra we wsi św. Wojciech). Chodził do Volkschule przy ulicy Bismarcka (budynek dzisiejszego Liceum Ogólnokształcącego i SP1 przy ul. Staszica). Niestety, spokojna egzystencja jego rodziny w Meseritz została przerwana przez wojnę. 29 stycznia 1945 roku o godz. 22:00 jednym z ostatnich pociągów wraz z mamą i siostrą musiał opuścić Międzyrzecz. 30 stycznia dotarł do regionu Prignitz, położonego na północny- zachód od Berlina. Tam Martin uczęszczał do szkoły i wyuczył się zawodu. Po ukończeniu szkoły i podjęciu pracy założył rodzinę. Tęsknił jednak za miasteczkiem ze swojego dzieciństwa. Po raz pierwszy odważył się przyjechać do Międzyrzecza w 1972 r. W 1976 r. przyjeżdża już z rodziną, aby jej pokazać miejsca swojego dzieciństwa. Zaprzyjaźnia się z rodziną Józefa i Romana Bożków, mieszkających w jego dawnym domu. Od tego czasu regularnie odwiedza Międzyrzecz i cieszy się, że jest on coraz piękniejszy. Martin zaczął też zbierać materiały dotyczące miasta i okolic w archiwach państwowych, prywatnych, w parafiach, bibliotekach. Z biegiem lat uzbierała się spora kolekcja zdjęć, starych pocztówek i dokumentów.

Za co Martin Meissner otrzymał ten zaszczytny tytuł?

Martin podbił serca międzyrzeczan swoją bezwarunkową miłością do miasta. Jest dla miejscowych pasjonatów historii prawdziwą skarbnicą wiedzy. Jego relacje posłużyły do powstania kilku książek o historii Międzyrzecza (m.in. książki Andrzeja Chmielewskiego „1944. Przytoczna. Powietrzna bitwa”). Należy też do popularnej grupy na FB: „Powiat Międzyrzecki. Historia i współczesność”, założonej przez międzyrzeckiego dziennikarza Dariusza Brożka. Tu wielu miejscowych pasjonatów historii zamieszcza zdjęcia oraz posty o historii Międzyrzecza sprzed II wojny światowej. Martin dzieli się na forum grupy swoimi pocztówkami, zdjęciami, skanami dokumentów i gazet. Niektóre są tak nieznane i oryginalne, że zaskakują nawet miejscowych historyków z tytułami naukowymi. Martin niestrudzenie tłumaczy przedwojenną historię miasta, dodaje do dyskusji historycznych swoje informacje, zdjęcia i komentarze. Jest jak dobry nauczyciel, który nie narzuca się uczniom ze swoją wiedzą, tylko delikatnie podpowiada.

Mieszkańcy miasta są wdzięczni również za dary Martina dla Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej. Martin przekazał na ręce dyrektora muzeum Andrzeja Kirmiela część swoich bogatych zbiorów. Były to nie tylko oryginalne rysunki Friedricha Bierbacha z 1946 r., zbiór blisko 600 pocztówek przedstawiających Międzyrzecz i okolice, lecz także album z 250 zdjęciami przedwojennego miasta. Ofiarował także kopię pamiętnika swojego pradziadka, napisanego w latach 1910-1931: „Mój życiorys dedykowany moim dzieciom” i unikatową książkę „Historia Międzyrzecza” Beckera z dedykacją od burmistrza Harta dla landrata von Meiboma. Martin ofiarował również skany czasopisma „ÖffentlichenAnzeiger der Königlich e Regierung zu Posen” i archiwalne numery gazety „Heimatgruss”.

Martin zawsze powtarza: „Międzyrzecz to miasto mojego dzieciństwa, moja mała ojczyzna, którą kocham niezależnie od tego, gdzie dzisiaj mieszkam”. Międzyrzeczanie tę miłość widzą i doceniają.

Spotkanie w Gorzycy

Odwiedzając Międzyrzecz w tym roku Martin zatrzymał się w Gorzycy. Zamieszkał w zabudowaniach folwarcznych przepięknego pałacu Kalckreuthów nad Obrą, pośród lasów i łąk, na których pasą się konie z pałacowej stadniny (obecnie jest to pensjonat „Maya”). Tutaj w tym pięknym otoczeniu przyrody przewodnicząca Rady Miejskiej Katarzyna Budych postanowiła urządzić przyjęcie na cześć uhonorowanych. Przybył na nią burmistrz Remigiusz Lorenz z Dariuszem Brożkiem i najbliższymi współpracownikami, radni z Andrzejem Chmielewskim oraz przyjaciele Hanny Augustyniak i Martina Meissnera. W pięknym parku otaczającym pałac w Gorzycy goście zgromadzili się w obszernej altanie. Wzniesiono toast szampanem na cześć zasłużonych i wszyscy zasiedli do suto zastawionego lokalnymi produktami stołu. Był upalny dzień i wszystkim smakował obiad i kufel zimnego piwa. Były rozmowy o historii, o starych znajomych z Międzyrzecza, w międzyczasie kibicowanie Polakom podczas meczu Polska -Szwecja. Rozmowom i żartom nie było końca. Trudno było się rozstać, w końcu goście stwierdzili, że zasłużeni muszą zapewne odpocząć po męczącym dniu. Na koniec Martin przekazał dary dla podopiecznych DPS Szarcz prowadzonego przez siostry felicjanki (podczas pobytu w zeszłym roku również obdarował siostry i one wpisały go na listę darczyńców, za których się codziennie modlą). Przyjaciele obdarowali Martina prezentami i odprowadzili go do pałacu, życząc mu odpoczynku i szczęśliwej podróży do domu w Werder.

Katarzyna Sztuba - Frąckowiak

 

 
 

Noc Kupały w Brójcach

 

                 26 czerwca 2021 r. Koło Gospodyń Wiejskich w Brójcach realizowało zadanie publiczne z zakresu  upowszechniania kultury i tradycji wśród mieszkańców Gminy Trzciel pod tytułem „Noc Kupały - zwyczaje i obrzędy”. Na  pomysł organizacji tego święta wpadła przewodnicząca brójeckiego Koła Aneta Brzezińska i to ona prowadziła nasz piknik.

                 Zadanie było już zaplanowane do realizacji w poprzednim roku, ale pandemia przeszkodziła w jego realizacji. Ze środków dotacji zostały zakupione chusty z motywem kwiatowym, które podkreślały charakter tego święta. Wszystkie członkinie Koła stanęły na wysokości zdania i wystroiły się w białe stroje, którym chusty dodawały uroku.  Na głowach wszystkie panie miały własnoręcznie wyplecione wianki. W realizacji naszego zadania uczestniczyła grupa Trzcielskich Seniorów z  Jadwigą Szylar – prezesem stowarzyszenia. Panie przyjechały również z wiankami na głowach.

                  Pierwotnie, Noc Kupały, było to słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypadało około 21-22 czerwca. Poświęcone było żywiołom wody i ognia i związanych z nimi odpowiednio Słońcu i Księżycowi, było świętem miłości, płodności, radości, zdrowia i urodzaju. Najważniejszym elementem kupałowych obrzędów były ognisko, które rozpalano w pobliżu płynącej wody. I tak też było w Brójcach.  Ognisko zostało rozpalone, a dzięki pomocy naszych strażaków, niedaleko ogniska powstało lokalne "jeziorko", w którym puszczaliśmy nasze piękne wianki. Zwyczajem związanym z Nocą Kupały było też poszukiwanie kwiatu paproci, który zakwitać miał tylko na tę jedną noc, a swojemu znalazcy miał przynieść szczęście i bogactwo. Ta tradycja została również dotrzymana.  Uczestnicy ruszyli na poszukiwanie złotych paproci, a szczęśliwcy, którzy je znaleźli,  zostali nagrodzeni upominkami. Oprócz szukania kwiatów paproci odbyły się pozostałe zaplanowane konkursy - plastyczny „ Zwyczaje i obrzędy Nocy Kupały” i  „Najładniejszy wianek”.  Konkursy oceniała niezależna komisja pod przewodnictwem Rafała Grabowskiego, przewodniczącego Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, który uczestniczył w imieniu burmistrza w naszej imprezie i wręczał zwycięzcom nagrody.  Największym problemem było wyłonienie najładniejszego wianka. Wszystkie były piękne, wykonane z kwiatów i ziół. Ostatecznie komisja przyznała I miejsce Marii Kaczmarek, II miejsce zajęła Genowefa Malak, III miejsce Halina Chabzda. Wyróżnienia otrzymały: Aneta Brzezińska, Czesława Grabowska, Halina Rojek, Beata Zielińska, Jolanta Pajor, Anna Malak. Dzięki wsparciu Gminy Trzciel mieszkańcy Brójec oraz sąsiednich miejscowości mogli zapoznać się z dawnymi słowiańskimi zwyczajami, poznać nazewnictwo i zastosowanie ziół. Bardzo dużą wiedzą na ten temat wykazały się: Halina Chabzda, Maria Kaczmarek, Katarzyna Ogiba, Czesława Grabowska. Pozostałe panie: Wioletta Olender, Jadwiga Gaździcka, Stanisława Bajno, Danuta Klimczak, Krystyna Wyrwał, Agnieszka Czapłon, Emilia Łodyga, Elżbieta Turecka, Janina Piechocka, Julianna Drzymała, Anna Sommerfeld, Dorota Zielińska brały aktywny udział w konkursach, które przeprowadzała przewodnicząca Aneta Brzezińska. Niespodziankę przygotowali nam goście. Atrakcją był występ „Maryli Rodowicz” i piękna opowieść Jadzi Szylar o Nocy Kupały na Białorusi. Bardzo serdecznie dziękujemy za uświetnienie naszego spotkania. Na szczególne podziękowania zasłużyli:  Jarosław Brzeziński,  Piotr Chabzda, Stanisław Pilipczuk, Dariusz  Czapłon, Piotr Krzywy i Borys Muszkieta za pomoc w przygotowaniach, organizacji i obsłudze. Stoły uginały się od potraw przygotowanych przez członkinie Koła. Szczególnie smakowały uczestnikom grillowane potrawy, zakupione ze środków dotacji, podawane z wielką gracją przez męża naszej przewodniczącej – Jarosława. Zabawa była przednia, wszystkim bardzo się podobała. Uznaliśmy, że Noc Kupały powinna być  cykliczną imprezą organizowaną przez KGW. Spróbujemy wpisać ją w kalendarz imprez.

Halina Pilipczuk

Zdjęcia Aneta Brzezińska

 

 

 
 

10 lat Starodworzanek

 

W piątek 9 lipca br. w Starym Dworku odbyło się święto Zespołu wokalnego „Starodworzanki”. W tym roku zespół obchodzi swoje dziesiąte urodziny. Na początku imprezy wójt Gminy Bledzew Małgorzata Musiałowska złożyła szanownym jubilatkom podziękowania za dotychczasową działalność oraz życzenia kolejnych równie udanych jubileuszy. Zaproszeni goście przyłączali się do życzeń i podkreślali artystyczną działalność zespołu, który rozsławia ziemię bledzewską.

„Starodworzanki” w swoim repertuarze mają pieśni ludowe, patriotyczne i religijne, ale także biesiadne i własnej kompozycji. Zespół przez dekadę występował na różnych festiwalach oraz imprezach lokalnych, gdzie zdobywał nagrody i wyróżnienia. Panie swoim śpiewem wszędzie wzbudzają podziw porywając publiczność do śpiewów i tańca.

 

My także przyłączamy się do gratulacji.

 

Andrzej Chmielewski

Foto: organizatorzy

 

PS Więcej o Starodworzankach we wrześniowym numerze Powiatowej w rozmowie z kierownik zespołu Genowefą Marią Fietz-Przybyłką

 


 

 

 
 

Pierwszy festyn w Kleszczewie

 

Kleszczewo jest najmłodszym sołectwem gminy Bledzew. W 2019 roku mieszkańcy tej wsi postanowili w referendum, że odłączają się od sołectwa Templewo i utworzyli własne. Dwunaste sołectwo tej urokliwej gminy liczy 319 mieszkańców.

W sobotę 3 lipca br. mieszkańcy bawili się na pierwszym w historii Festynie Rodzinnym. Impreza została zorganizowana z funduszu sołeckiego, z inicjatywy  sołtys Magdaleny Pawliny wspólnie z Radą Sołecką w osobach: Patrycja Glinkowska, Alicja Werkowska, Katarzyna Borucka, Danuta Borucka, Agnieszka Potyra i Marlena Gruczman.

Pogoda i frekwencja dopisały, zabawa była udana, szczególnie najmłodsi byli zadowoleni z licznych atrakcji. A były to nieodpłatnie: dmuchany zamek, plecione warkoczyki, wata cukrowa, popcorn, frytki, ciasto, kawa, herbata, smakołyki z grilla i do tego pajda chleba ze smalcem oraz pokaz sprzętu strażackiego wraz z przejażdżką samochodem bojowym OSP. Przy okazji wielu uczestników mogło wrzucać do puszki pieniążki na leczenie Szymka z Sokolej Dąbrowy. Całą zabawę inspirowała pani animator dla dzieci z Pracowni „Dworzec Tworzec” z Międzyrzecza.

 

Sołtys Magdalena Pawlina dziękuje wszystkim za pomoc: paniom za wypieki,  dziewczynom za czuwanie nad wszystkim i druhom z OSP za strażackie pokazy.

 

Andrzej Chmielewski

Foto: organizatorzy

 

 
 

Festyn Rodzinny w Osiecku

 

W sobotę 3 lipca br. w Osiecku z inicjatywy sołtysa Marka Bartkowiaka i Rady Sołeckiej, odbył się Festyn Rodzinny. Długi czas obostrzeń pandemii spowodował, że mieszkańcy tak jak wszędzie nie mogli się spotykać na wspólnych zabawach. Dlatego tym bardziej festynowy pomysł spodobał się wszystkim, a imprezę odwiedziło wiele osób.

Najwięcej atrakcji mieli najmłodsi, na których czekała wata cukrowa, popcorn, kiełbaski z grilla, zamek dmuchany i paczki z łakociami. Wszyscy mogli wziąć udział w loterii fantowej i zakupić smaczne ciasto, z którego dochód został przekazany dla małego Szymonka z Sokolej Dąbrowy zmagającego się z poważną chorobą.  Dodatkowo strażacy z OSP zorganizowali pokaz swojego sprzętu.

Sołtys Marek Bartkowiak - nasz pierwszy festyn po tak długiej przerwie odwiedziło ponad dwieście osób, mieszkańców jak i przyjezdnych. Co nas bardzo cieszy. Dziękuję wszystkim za pomoc, paniom za upieczenie pysznych ciast, druhom z OSP za dostarczenie strażackich atrakcji

Cała impreza nie mogłaby się udać bez darczyńców i sponsorów:

Koło Łowieckie „Wadera” Warszawa, Amax Trans Transport i Spedycja Adam Ładosz, Przedsiębiorstwo Transportowo Produkcyjno-handlowe Wojciech Badowski, Ryszard Sikorski, Ozdoby Ogrodowe Jolanta Tarnowska Borów Wielki, Paweł Pysno, Neopunkt – Oferta Dubiec  Skwierzyna, Dekoracje do ogrodu Gajewski Miedzichowo, Sklep „Ewan” Ewelina Janaz Bledzew, Anna i Marek Bartkowiak, Stajnia „Ikona” Joanna Oleksiak Osiecko, Nadleśnictwo Skwierzyna, Restauracja Rusałka Lubniewice, Szkoła Nurkowania Jacek Michno, Mirosław Kisiel, Zbyszek i Justyna Szurko, Auto-Start Andrzej Bednarek, Eugeniusz Michno, Piotr Michta Skwierzyna, Maciej Michno Osiecko, Cukiernia „Słodko Mi” Bledzew, Arkadiusz Kukulski Osiecko, Bar „Leśna” Bledzew, Olga Zawół, Tomasz Maryniak, Iza i Mariusz Pezda, Jacek Zańko Osiecko, Natalia i Tomasz Bartkowiak, Arkadiusz Michno Osiecko, Karolina i Dawid Staszewscy Osiecko, Kamila Hrebowicz Osiecko, Lubuski Bank Spółdzielczy oddział Bledzew, Gold-Las Pyrkowski Dobrojewo, Auto Serwis Dariusz Juruć Krzeszyce, Intermarche Adam Siwiński Sulęcin, Tomasz Żagiel Osiecko, Emilia i Kamil Tomaszewscy Osiecko, Paweł Żagiel Osiecko, Jarosława Bednarz Ruda Śląska, Izabela Rozwadoska Salon Fryzjerski Lubniewice, Jan Zawół Osiecko.

 

Andrzej Chmielewski

Foto: organizatorzy

 

   
 

Miss Ziemi Lubuskiej 2021

30 czerwca w Teatrze Lubuskim w Zielonej Górze odbyła się Gala Finałowa konkursu piękności Miss Ziemi Lubuskiej 2021, podczas której z 14 uczestniczek wyłoniono najpiękniejsze nastolatki z  naszego województwa. Wśród finalistek znalazły się mieszkanki naszego powiatu.

Tytuł I Miss Nastolatek Ziemi Lubuskiej zdobyła Natalia Chmurzyńska ze Starego Dworu, I Wicemiss Nastolatek została Nadia Janos z Sulęcina, a II Wicemiss Nastolatek jest Agnieszka Ćmikiewicz z Międzyrzecza. Tytuł Miss Glov Ziemi Lubuskiej przypadł Beacie Tabisz z Międzyrzecza. Wszystkie finalistki będą reprezentowały nasze województwo w ćwierćfinale Narodowego Konkursu Piękności Miss Polski. Powodzenia!

 

Andrzej Chmielewski

Foto: Monika Łunkiewicz

Na zdjęciach:  1 - Agnieszka Ćmikiewicz z Miss Polski Nastolatek Kasią Synowiec

          2 - Beata Tabisz z Miss Polski i Miss Ziemi Lubuskiej 2020 Julią Graczyn

 

WIELKIE GRATULACJE OD REDAKCJI. JESTEŚCIE PIĘKNE!

   
 

Kącik doświadczonych

 

Emeryci i Renciści

 

Emeryci z PZERiI z Międzyrzecza rozpoczęli letnie wojażowanie. Po rocznej przerwie spowodowanej pandemią tegoroczne przygotowania do letniego wypoczynku ruszyły już w marcu. Bardzo chętnie członkowie stowarzyszenia zaczęli zapisywać się na turnusy wypoczynkowe. Była to świetna zabawa, ponieważ były dni następujące po sobie, w których zapisywali się na turnusy do miejscowości x, a następnego dnia rezygnowali, przepisując się do miejscowości y. Były osoby, które parokrotnie się zapisywały i rezygnowały z wyjazdów. Czasem spowodowane to było złym samopoczuciem po szczepieniu covid i terminem drugiego szczepienia przypadającego w czasie turnusu. Czas upływał, a my musieliśmy podjąć decyzję, gdzie i kiedy pojedziemy na wczasy. Pozostał turnus w Niechorzu i dwa turnusy we Władysławowie. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się zwłaszcza te drugie. Okazało się, że w Niechorzu obiekty były nieprzygotowane do tak wczesnego (8 do15 czerwca) przyjęcia gości. Zwłaszcza zimne i wilgotne pokoje nie rozpieszczały naszych członków. Bardzo dobrze wypowiadali się uczestnicy o  wyżywieniu. Całą kuchnią i stołówką zarządzali przybysze z Ukrainy, za co dostali wielkie podziękowania i brawa. Pogoda też nie była zbyt łaskawa, ale kto chciał to zawsze znalazł sobie odpowiednią ilość słońca.

  Drugi turnus to tygodniowy odpoczynek (15 do 22 czerwca) we Władysławowie. Pogoda bardzo dobra, wyżywienie ilościowo i jakościowo jeszcze lepsze, a warunki socjalne co najmniej na 4 +. Towarzystwo też bardzo zgrane. I czego więcej chcieć? Sklepy w większości pootwierane, więc kobietom w to graj. Bary po południu czynne, więc mężczyźni też mieli gdzie spędzać czas pijąc bezalkoholowe piwo. Wieczorem mecze. Już wielokrotnie pisałem, że nasi emeryci lubią i umieją się bawić, co nie uszło uwadze prowadzącego zabawę w ośrodku, w którym mieszkali nasi członkowie. Była to WILLA MORSKA. Didżej Jacek nie mógł do końca nadziwić się skąd tyle siły i samozaparcia w tańcach 70 i więcej latków.

Kolejny turnus to już 12- dniowy (od 22.06 do 4. 07)  pobyt w tym samym ośrodku we Władysławowie. Po prostu nastąpiła zmiana i autokar przywożący nowych wczasowiczów zabrał dotychczasowych do Międzyrzecza. Musiało być tak dobrze, że część chciała zostać na drugi turnus. Z przyczyn organizacyjnych było to niemożliwe. Główną przeszkodą był brak wolnych miejsc w autobusie. Problem miejsc w ośrodku byłby do przeskoczenia. Padły zapewnienia, że chętnie pojadą w przyszłym roku w to samo miejsce. Podobnie wypowiadali się uczestnicy 2 turnusu. Uczestnicy obydwu turnusów uczestniczyli w jednodniowych wyjazdach do Gdańska i okolic i na półwysep Helski. Ciekawa historia o półwyspie opowiadana przez przewodnika mówiącego z akcentem kaszubskim, przybliżającym zwyczaje tej nacji były rewelacyjne. Godzinny rejs statkiem po Zatoce Puckiej i na otwartym morzu też zrobił na uczestnikach wrażenie. Nie sposób nie wspomnieć o fakcie zagubienia się jednego z uczestników 2 turnusu na Helu. Godzinne jego szukanie napsuło nam wiele krwi. Jak w większości takich przypadków znalazł się i uważał, że nic się nie stało. Nawet nie zdobył się na najzwyklejsze przepraszam. Słynne z piosenki Wodeckiego Chałupy już nie są tymi Chałupami sprzed lat. Ośrodek prezydencki w Juracie tak ogrodzony od strony lądu i morza, że nic nie widać . Wspaniały widok Zatoki Puckiej i hulających na wodzie kite surferów i surferów. Zwłaszcza ci pierwsi zadziwiali. Wszyscy dziwili się, że linki od spadochronów czy jak kto woli od latawców nie poplątają się. Przecież było ich tam kilkaset. Śpiew pilota wycieczki po kaszubsku i tabakiera, która poszła w obieg, dopełniły tradycji kaszubskich. Brawa jakie otrzymał przewodnik i kierowca były nie mniejsze niż na występach zespołów rockowych. Druga wycieczka do Gdańska z uroczą panią przewodnik też była wspaniała. Wiedza Krystyny o historii Trójmiasta była co najmniej bardzo dobra. Oprowadzając nas po najciekawszych obiektach miasta potrafiła zainteresować swoimi opowieściami wszystkich, a już znajomość historii Westerplatte to majstersztyk. Wydawało mi się, że wiem bardzo dużo, ale historia podawana w moich latach szkolnych, a historia podawana obecnie to dwie różne historie. Ciekawe czy za kilkanaście lat ona zmieni się na jeszcze coś innego. Moja szkoła średnia nosiła imię Bohaterów Westerplatte i kilkakrotnie mieliśmy spotkania z faktycznymi obrońcami Westerplatte. Widać było, że nie wszystko mówili, ale okazało się, że mówili to, co im kazano i ogólnikami. Takie to były czasy (końcówka lat 60.). Fakt jest faktem, że zwiedzanie Gdańska powinno być co najmniej tygodniowe. Dużo osób zainteresowanych było też współczesnością tego miasta, a stadion wybudowany na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbywające się w Polsce w 2012 r. ciekawił nawet tych co ze sportem mają bardzo mało wspólnego. Obecnie nazywa się ten stadion Polsat Plus Arena Gdańsk i znajduje się w remoncie. Jedynie spojrzenie zewnętrzne musiało zadowolić wszystkich.

 Po przyjeździe do ośrodka, w którym rezydowaliśmy, do późnych godzin nocnych były wspominki, a i następnego dnia śniadanie było rozgadane o Gdańsku. Szybko jednak wspaniała pogoda wygoniła wczasowiczów na słoneczną plażę. Ci, którzy mieli dość upałów, zdecydowali się pograć w karty, lub wypoczywać w ośrodku. Handlowcy i restauratorzy też nie mogli na międzyrzeczan narzekać. Zwłaszcza kobiety potrafiły wydawać sporo pieniędzy. Jednak po dokonaniu zakupów wiele zastanawiało się „po co ja to kupiłam”…

 Obydwu turnusom szybko dni mijały. Przy powrocie widać było, że bohaterowie (wczasowicze) są zmęczeni. Im bliżej Międzyrzecza, tym dyskusje  - co tam w domu, były głośniejsze. Większość uczestników  zapewniała, żeby zorganizować wyjazd w przyszłym roku nawet w to samo miejsce. Oczywiście, jeśli będzie taka możliwość. Czy wszyscy pojadą, to nie zależy od Zarządu. Radzę częściej odwiedzać biuro Zarządu, dopytywać się o aktualności i w miarę możliwości zapisywać się dużo wcześniej. W sierpniu przewidziany jest wyjazd na wczasy sanatoryjne do Ciechocinka, we wrześniu do Brennej k/Szczyrku i do Zakopanego. Wszystkie miejsca są pozajmowane. We wrześniu odbędzie się biesiada tematyczna „Ochrona osób starszych przed przestępcami” wraz z piknikiem. Zapisy prowadzone są w do wyczerpania miejsc. Przewidujemy też wczasy świąteczno-noworoczne w Karpaczu od 23.12.2021 do 2.01 2022 r. Proszę zapisywać się jak najwcześniej.

 

Przypomnę tylko, że Biuro Stowarzyszenia czynne jest we wtorki i środy od godz. 9.00 do 13.30

                    

            Jan Wiśniewski

 

    

Międzyrzecki Uniwersytet Trzeciego Wieku

 

               W pierwszej kolejności chciałbym przeprosić pana Andrzeja Kirmiela za błąd w nazwisku w artykule o MUTW w lipcowym numerze Powiatowej. Jak to się stało, nie mogę do dzisiaj zrozumieć. Jeszcze raz przepraszam.

   Jeszcze w czerwcu Zarząd MUTW zorganizował dla swoich słuchaczy piknik. Samopoczucie uczestników było wspaniałe, a pogoda tylko polepszała humory. Oczywiście w trakcie spływu jak zawsze porządkowaliśmy trasę. Trochę worków się uzbierało - jak mówią uczestnicy spływu. Wody w Obrze nie było zbyt wiele, ale 4 załogi mieszane i 2 damskie tylko sobie znanymi sposobami radziły sobie doskonale. Podziwiając uroki terenów przy rzece i roślin w naszej Obrze spokojnie dopłynęli kajakarze do stanicy w Św. Wojciechu, gdzie powitano ich smakołykami z grilla i wypiekami wcześniej przygotowanymi przez Mariolę. W dobrym towarzystwie czas szybko mijał i okazało się, że trzeba wracać. Zmęczeni, ale opaleni i zadowoleni wracali biwakowicze do domów. Oczywiście było chóralne do zobaczenia.

W trzeciej dekadzie czerwca br. odbyło się walne zebranie sprawozdawcze Międzyrzeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Po oficjalnym otwarciu zebrania, którego dokonał Rektor Waldemar Gajlewicz, wykład wygłosił gość specjalny zebrania Dyrektor muzeum w Międzyrzeczu Andrzej Kirmiel. Tematem jego wystąpienia były „Kresy zachodnie Rzeczypospolitej”. Następnie E. Kujath przedstawiła sprawozdanie finansowe z działalności MUTW za 2020 rok, a M. Gwałt odczytała sprawozdanie Komisji Rewizyjnej za ten sam okres. W jawnym głosowaniu przyjęto sprawozdanie finansowe i udzielono absolutorium MUTW. Omówiono sprawy bieżące i W. Gajlewicz zaprosił  studentów na piknik nad jez. Głębokie, na mniej oficjalne zakończenie roku akademickiego. Oczywiście były życzenia wspaniałych wakacji i entuzjastycznego powitania nowego, studenckiego roku. Piknik już się odbył i wszyscy uczestnicy, czyli 46 osób było nim zauroczonych. Każdy znalazł coś dla siebie. Były różne gry i zabawy. Do żelaznych konkurencji na takich imprezach zalicza się dart, którą to konkurencję wygrał Lucek Szpulecki, który wygrał też bulle. W rzucie woreczkami zwyciężył Kaziu Ziębakowski. Przeciąganie liny należało do zespołu Renaty Malinowskiej, której to ekipa wystąpiła w składzie: Renata, Marianna Kwiecińska, Helena Górgurewicz, Kaziu Ziębakowski i Wiesiek Kiełbik. Zapewne spodobała się całkowicie nowa konkurencja jaką było malowanie lub rysowanie modela. Modelem był bez względu jak go zauważyć sam Rektor. Były rysunki bardziej lub mniej podobne do modela. Jedno mogę przyznać, gdyż je widziałem, wszystkie były ciekawe, a zwłaszcza jeden. On był przeznaczony dla widzów dorosłych. Rozwiązywanie krzyżówek wygrała Halina Witkowska, a konkurs przyrodniczy Wacława Kuczyńska. Konkurencja ta polegała na odgadnięciu po liściach jakie to jest drzewo. Jak to określili organizatorzy i prowadzący poszczególne konkurencje, nagrody nie przyprawiały o zawrót głowy, ale zabawy i śmiechu było co niemiara. Obecnie Rektor nawiązał kontakt z organizatorami Lubuskiego Lata Kulturalnego i już na  zaproszenie Fundacji Jesień Życia część studentów była na występach „3 tenorów”. Wszystko odbywało się nad jeziorem Dąbie koło Krosna Odrzańskiego na plaży w Ośrodku Wypoczynkowym Temar . Tenorzy to nie tylko muzyka klasyczna, operowa. Były utwory śpiewane dawniej przez Toma Jonesa, Elvisa Presleya, Eltona Johna i wielu znakomitych wokalistów. Pieśni operetkowe i operowe dopełniły rozkoszy dla ucha i ducha. Sceneria wspaniała i nawet komary nie były w stanie zakłócić odbioru występu. W rozmowie z uczestnikami mogłem się przekonać jak wiele ludzi rozkochanych jest w takiej muzyce i dopiero uczestnictwo w tego typu koncercie im to uświadamia. Kolejny wyjazd nastąpi 25.07 na sztukę teatralną „Babę zesłał Bóg”, którą wystawi Teatr Studnia. Dziękuję Zarządowi MUTW za odstąpienie połowy biletów - reprezentowanemu przez piszącego - Związkowi Emerytów w Międzyrzeczu.

 W sierpniu wiele występów muzycznych i innych się zapowiada. Mają występować - Paweł Domagała, Maciek Maleńczuk, Michał Wiśniewski (nie rodzina) i wielu innych znanych artystów. Myślę, że współpraca nie zakończy się na jednorazowym odstąpieniu biletów. Jak zapewnił Waldek Gajlewicz taka współpraca jest nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna. Przecież większość studentów MUTW przynależy też do PZERiI (ok. 80 – 90%). Ja jako przewodniczący tego drugiego stowarzyszenia też tak uważam i nic nie stoi na przeszkodzie. Wstępnie umówiliśmy się już na stoczenie rywalizacji w sportowych kategoriach. Tylko nie wiem, czy przed zawodami uda się mi namówić najsprawniejszych studentów na reprezentowanie naszych barw. Możliwości mamy duże, gdyż we wrześniu ci najlepsi studenci z MUTW w ramach naszego Związku wyjeżdżają na wczasy, na których będę. Zapowiada się rywalizacja nie tylko sportowa, ale też handlowa.

 Wracając do MUTW to życzę im wytrwałości i zniesienia wszystkich ograniczeń związanych z pandemią, gdyż kilka sekcji do dzisiaj nie wznowiło działalności, a członkowie tylko czekają na znak.

 

  Jan Wiśniewski

 

   
 

Wakacje dzieci z oddziałów przedszkolnych przy SP2

Jak spędzają wakacje nasze przedszkolaki? W jaki sposób korzystają z letniej swobody? O tym opowiedzieli nam sami zainteresowani…

 

Patryk, 6 lat, grupa Krasnale:

 - W domu składam Lego, a w przedszkolu bawię się z przyjaciółmi.

Przemek, 6 lat, grupa Biedronki:

 - Będę jechać w góry z rodziną. Będziemy zwiedzać okolice i Zamek Czocha. W nocy będziemy zamawiać jedzenie.

Judyta, 4 lata, grupa Elfy:

 - Pływałam w morzu i w basenie, i bawiłam się. Na wakacjach byłam w Bułgarii. Bawiłam się w piasku i na placu zabaw koło hotelu.

Marysia, 5 lat, grupa Słoneczka:

- Byłam na wakacjach u babci Joli i w Chorwacji. Jeszcze będę latać samolotem.

Ola, 6 lat, grupa Krasnale:

- Będę z rodzicami w niedzielę jechać na basen. Lubię śpiewać piosenki i malować. Jak siostra wróci z obozu, jeszcze gdzieś pojedziemy, ale nie wiem jeszcze gdzie.

Lena, 6 lat, grupa Krasnale:

 - Będę jechać do Chorwacji i kąpać się w morzu. Lubię huśtać się na huśtawce na podwórku.

Mikołaj, 6 lat, grupa Krasnale:

 - Na wakacje będę jechać do babci do Koralina. Będę tam łowił ryby.

Natan, 4 lata, grupa Słoneczka:

 - Na wakacje będę strzelał gole na bramę, przyniosę wielką piłkę i będę nią grał.

 

Życzymy udanych wakacji wszystkim przedszkolakom!

 

Aleksandra Biela

   

Międzyrzecki Salonik Literacki znów aktywny

My, twórcy, oraz przyjaciele, bez których Międzyrzecki Salonik Literacki nie mógłby istnieć i działać, po wielomiesięcznej przerwie wracamy do Państwa z poezją i niezliczoną ilością dobrych pomysłów. Jesteśmy przekonani, że kolejnej fali pandemii już nie będzie. Dziękujemy wszystkim sympatykom Saloniku za cierpliwe czekanie na nasz powrót i że naszej poezji, w chwilach zwątpienia, nie zarzucili. Niech promień Państwa przyjaźni kładzie się na pisanych przez nas wierszach.

Dwa lata temu Kalsko, w ubiegłym roku Kursko, w tym roku Pszczew – Folwark Pszczew. We wtorek, 29 czerwca „rozłożyliśmy się” z naszą twórczością w gościnnym Folwarku Pszczew, w odrestaurowanym kompleksie pałacowo-parkowym dawnych Biskupów Poznańskich. Ciepło i serdecznie przywitali nas właściciele tego, jakże klimatycznego zakątka Pszczewa, Państwo Żaneta i Łukasz Robakowie. Oddali nam do dyspozycji, pod czytane wiersze, całą niemal urokliwą przestrzeń, którą dość zachwycić się nie mogliśmy. Po cóż ubierać ją w słowa, skoro żadne nie odda jej uroku tak, jak film, do obejrzenia którego zapraszamy na stronę Międzyrzeckiego Saloniku Literackiego. Prosimy jednak, by przeglądając nagranie nie przeoczyć naszych rozważań wierszami płynących. A z wierszami, dla Państwa, wystąpili: Kamila Kogut, Łukasz Romaniak, Aleksandra Biela, Marzena Wieczorek, Maria Marciniak. Spotkanie poprowadziła moderatorka Międzyrzeckiego Saloniku Literackiego, Renata Dyla. Gościnnie na zdjęciach „dobry duch” międzyrzeckich poetów, Krystyna Pawłowska. Zdjęcia i filmik niezastąpiona Magdalena Puka.

Przypominamy, że Międzyrzeckiemu Salonikowi Literackiemu od dwóch lat patronuje miesięcznik „Powiatowa”, oraz miło nam poinformować, że od lipca br. również grupa FB „Powiat Międzyrzecki. Historia i współczesność”. Na stronie grupy już kilkadziesiąt osób obejrzało nagranie z pobytu Saloniku w Folwark Pszczew. Pani Katarzyna Sztuba – Frąckowiak, administrator grupy FB powitała twórców Saloniku pięknym fragmentem wiersza Adama Asnyka:

 

Chciejcie być skromni, zrozumiali, prości,

Panujcie myślą nad słuchaczów gminem,

I budźcie w sercach pragnienie piękności,

Niechaj pieśń wasza będzie dobrym winem...”

(„Publiczność do poetów” 1898).

 

Za Międzyrzecki Salonik Literacki

Maria Marciniak

 

Foto Magdalena Puka

 

                              ***

„Żeby pisać poezję

trzeba

zjeść dużo chleba”

zjadłam

wszystkie bochenki

miały cierpki smak

moja mała pascha

zjadłam

a nawet podzieliłam resztki

między głodne łabędzie

czy mogę już pisać poezję?

I pewnie trzeba wypić dużo wody,

zatem wypiłam

wszystkie krople, jakie po policzku

spływały do ust

moje małe morze

czy wolno mi już pisać poezję?

Pewnie trzeba też trochę pożyć,

unieść codzienność jak brzemię

z wdzięcznością przyjąć niechciane dni

a mnie serce już boli od przeżywania świata

czy mogę już pisać poezję?

pękniętą duszą

złamaną sobą

czy wolno mi?

Kamila Kogut

 

Plastikowe sny

Plastikowe sny ludzi

W ich łóżkach ze stali

W białych domach bez klamek

W domach z kratami zamiast okien

 

Plastikowe sny ludzi wolnych

Z sercami zamiast rozumu

Z oczyma odległymi

Nieobecnymi ciałami

 

Plastikowe sny ludzi

Ze zranionymi sercami

Z tysiącem ran na rękach

Z duszami martwymi jak ich miłość

Łukasz Romaniak

 

Burzy się

Wiatr rozszalał się we mnie

I nieco nabrała blasku skóra

 

Której od wczoraj ubyło jednej warstwy

 

Dzisiaj dopuszczam do siebie więcej

niż milczenie

 

Oddechem przymierzam się do rzeczywistości

Niemuśniętej

Niesłuchanej

I bez smaku

 

Tak się czule dopomina o poznanie

Przedwczorajsza burza

Aleksandra Biela

 

***

w różowych okularach

widzisz lepszych ludzi

uśmiechasz się do nich

całujesz po rękach

gdy zgrzytają zębami

po prostu się łudzisz

że to wiatr za oknem

w bluesrockowych dźwiękach

 

w różowych okularach

nie poczujesz nigdy

jak ludzie twój uśmiech

miażdżą szorstką piętą

jak pod rękę cię pchają

tam, gdzie napis „WYJŚCIE”

scałowaną ręką

 

bo w czarno – białym życiu

pech i tak nie ominie

różowych okularów

nie noś w czarnej godzinie

Maria Marciniak

 

Łąkowa garść

Cyk – cyk

Kum – kum

A do tego wiatru szum.

Piękno kwiecia, co urzeka

i dmuchawce,

i motyle,

i latawce...

Zapach kwiecia

co urzeka,

zapach kwiecia, 

co otula,

promień słońca,

co przymula...

Mgnienie oka

i westchnienie

Oto łąka - 

- moje ukojenie -...

Marzena Wieczorek

 

 

„ORZEŁ” kontra „ANIOŁY” Wilfredo Leona

 

Siatkarze międzyrzeckiego „Orła” poznali rywali…

 

Niezwykle ciekawie zapowiada się nowy sezon siatkarski 2021/2022 jako że po wielu latach Polski Związek Piłki Siatkowej zmienił system rozgrywek na szczeblu drugoligowym, na którym to od lat Międzyrzecz ma swojego reprezentanta. Do czterech bowiem ograniczona została ilość grup, co spowodowało powiększenie każdej z grup do kilkunastu zespołów, a to wiąże się z rezygnacją po sezonie zasadniczym rozgrywania kolejnych meczów w ramach rundy play - off.

Siatkarze LBS Bank Janas Logistics KS „Orzeł” Międzyrzecz - pod taką nazwą będą występować w tegorocznych rozgrywkach - zostali przydzieleni do Grupy I, w której obok nich zagrają jeszcze trzy lubuskie zespoły, tak więc przed fanami siatkówki liczne derby Ziemi Lubuskiej. Pozostałych rywali międzyrzeczanie poznali już w latach ubiegłych poza dwoma drużynami z Torunia - AZS UMK i „Anioły” UMK. Szczególnie ten drugi przedstawiciel toruńskiej siatkówki jest jedną dużą sportową niewiadomą, albowiem nie wiem ilu kibiców jest zorientowanych, że jest to klub, którego współwłaścicielem jest Wilfredo Leon, najlepszy obecnie siatkarz reprezentacji Polski. A ambicją naturalizowanego od sześciu lat Kubańczyka jest jak najszybszy awans jego zespołu do Plus Ligi, najwyższego szczebla siatkarskich rozgrywek w naszym kraju. W tym celu m. in. w ostatnim czasie podpisana została umowa toruńskiego klubu z wielokrotnym Mistrzem Polski PGESkrąBełchatów o współpracy na różnych poziomach - od organizacyjnego do sportowego włącznie. Sympatyków siatkówki w Międzyrzeczu interesuje zaś jak w nowym sezonie zaprezentują się podopieczni Piotra Haładusa, który kolejny rok samodzielnie poprowadzi zespół „Orła”.

A przed kolejnymi rozgrywkami w szerokiej kadrze międzyrzeczan tradycyjnie zaszły roszady kadrowe. Z ubiegłego sezonu w drużynie pozostali: Bartosz Belchnerowski, Piotr Pabisiak, Dominik Sroga, Kacper Szala, Mariusz Szulikowski, Maciej Walczak, Marcin Wanat, Konrad Woroniecki. Po rocznej rozłące do Międzyrzecza powracają Bogdan Jurant i Artur Troska, a całkiem nowymi twarzami w międzyrzeckim zespole są Bartosz Dorosz oraz bracia Dawid i Patryk Zarębscy.

Przygotowania do nowego sezonu siatkarze LBS Bank Janas Logistics KS „Orzeł”

rozpoczną w poniedziałek 16 sierpnia i cały okres przygotowawczy zamierzają spędzić na własnych obiektach, czyli hali MOSiW i siłowni DOHO Sport Center. Podczas przygotowań ekipa Piotra Haładusa planuje rozegrać kilka kontrolnych spotkań oraz wziąć udział w turniejach, których gospodarzami będą siatkarze z Nowej Soli i Żagania, jak również sami mają zamiar wystąpić w roli organizatora.  

 

Oto terminarz spotkań - I runda fazy zasadniczej:

 

02.10.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – AZS UMK Toruń

09.10.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – LZS „Wilki” Wilczyn

16.10.21 - GKS „Stoczniowiec” Gdańsk – KS „Orzeł” Międzyrzecz

23.10.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – SPS „Konspol” Słupca

30.10.21 - WKS „Sobieski” Żagań KS „Orzeł” Międzyrzecz

06.11.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – MKST „Astra” Nowa Sól

13.11.21 - „Trefl” II Gdańsk – KS „Orzeł” Międzyrzecz

20.11.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – Enea „Energetyk” Poznań

27.11.21 - KS STALPRO „Błyskawica” Szczecin – KS „Orzeł” Międzyrzecz

04.12.21 - KS „Orzeł” Międzyrzecz – SKS „Kozaryn” Gorzów Wlkp.

11.12.21 - „Anioły” UMK Toruń – KS „Orzeł” Międzyrzecz

 

Wprawdzie do rozpoczęcia siatkarskich rozgrywek pozostało prawie dwa miesiące, już dzisiaj pragnę zaprosić wszystkich sympatyków sportu i nie tylko z Międzyrzecza na mecze siatkarzy LBS Bank Janas Logistics KS „Orzeł”, które w przypadku „gospodarza” rozgrywane są w hali sportowo – widowiskowej MOSiW na osiedlu Kasztelańskim.

 

Jerzy Rudnicki

   

333eść,

 

Zawody w Nowym Kościele miały być jednymi z najtrudniejszych w tym sezonie… Słynna trasa sama w sobie jest już ogromnym wyzwaniem nawet dla zawodników z dużym doświadczeniem… Ale żeby było wesoło, pogoda postanowiła dodatkowo dołożyć coś od siebie… Chwile przed moim wyjazdem na pierwsze okrążenie przyszło oberwanie chmury, podjazdy zamieniły się w płynące rzeki, a zakręty w oczka wodne.

 

Jak przystało na kobietę, uwielbiam kąpiele błotne… i wyzwania! Wiedziałam, że tego w ten weekend mi nie zabraknie, więc ruszyłam na trasę z dużym uśmiechem pod kaskiem. Walczyłam dzielnie, niestety, na jednym z podjazdów spadłam w dół razem z motocyklem, ja odskoczyłam, ale maszyna wpadła w drzewo. Problemy z przyciskiem do odpalania i uszkodzony roll-gaz praktycznie uniemożliwiały dalszą jazdę. Mimo to próbowałam kontynuować, ale niestety co jakiś czas nie byłam w stanie uruchomić silnika, albo gaz zacinał mi się na otwartej manetce. Mimo próby reanimacji, tego dnia nie wróciłam już na trasę. Naprawa zajęła kilka godzin, ale następnego dnia stanęłam na starcie. Mimo wielu przygód, w tym utopienie motocykla prawie po same manetki… ukończyłam zawody na 3 miejscu! Były to jedne z nielicznych zawodów, w których 2 dnia nie ukończyła ponad połowa zawodników Pucharu Polski!

               To były wyjątkowo ciężkie zawody, dlatego chciałabym podziękować wszystkim zawodnikom, kibicom, organizatorom, moim kochanym rodzicom oraz SZKOPEKTeam, NOVI Korona Kielce, Motul, Centrum Meblowe Ormeb Międzyrzecz,  Dobre Sklepy Motocyklowe, Łowisko 333 Popowo i Powiatowa - za wsparcie!

 

Dominika 333 Orlik

   

Brawo ITALIA – Brawo Włosi

Mamy nowych Mistrzów

 

      Zakończyły się zmagania piłkarzy na Mistrzostwach Europy EURO 2020. Z wiadomych powodów (Covid) odbywały się one z rocznym opóźnieniem. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami UEFA w finałach wystąpiły 24 zespoły narodowe. Rozegrały one 51 meczów na 11 stadionach 10 państw w okresie od 11 czerwca do 11 lipca. Dla kibiców piłki nożnej to gratka, chociaż ci najbardziej zatwardziali kibice mówią, że to mało. Najczęściej współmałżonki mówiły, że mają tych meczów po same uszy, ale były też takie panie, które w tym czasie nadrabiały zaległości ogólnie mówiąc towarzyskie bez względu na to, co się pod tym określeniem kryje. Duża część oglądała mecze razem z partnerem, zwłaszcza gdy grała nasza reprezentacja. Co ciekawe, zachowanie pań było głośniejsze i bardziej „rozgadane” niż mężczyzn.

Teraz omówimy część sportową mistrzostw. Drużyna Polski nie zrobiła niespodzianki, na którą liczyła duża część kibiców. Pierwszy mecz to rywalizacja na boisku w Sankt Petersburgu ze Słowacją i przegrana 1:2 i strata pierwszego gola już w 18 minucie z niefortunnego dobicia strzału przez bramkarza Szczęsnego. Trochę nadziei w serca kibiców wlał Karol Linetty zdobywając gola już na początku drugiej części meczu. Gra toczyła się z lekką przewagą naszej drużyny, ale Krychowiak w 62 minucie bezmyślnie sfaulował rywala i otrzymując czerwoną kartkę musiał opuścić boisko. Za 7 minut przeciwnik uzyskał drugą bramkę i tym wynikiem zakończył się mecz. To, że w statystykach meczowych nasza reprezentacja miała przewagę, nic nie dawało. Piłka nożna polega na zdobyciu co najmniej o jednego gola więcej niż rywale. Czyli starym zwyczajem mecz otwarcia i porażka Polaków. Krótko o samym meczu. Ta drużyna nie potrafiła grać systemem, który wyznaczył selekcjoner. Może inna taktyka i ewentualnie inny skład drużyny przyniósłby  lepsze efekty. Tego się nie dowiemy. Drugi mecz to mecz o wszystko wg starego powiedzenia. Odbył się on w Hiszpańskiej Sewilli. Rywalizowaliśmy w nim z Hiszpanią. Mecz zakończył się remisem 1:1, który nie przybliżał naszej drużyny do upragnionego awansu do 2 rundy. Gola dla naszej drużyny zdobył w 54 minucie Robert Lewandowski. Ten mecz pokazał jak dużo brakuje reprezentacji do czołowych drużyn Europy. Wystarczy podać tylko, że posiadanie piłki kształtowało się na poziomie 77% dla Hiszpanii i 23% Polska. Wszystkie inne statystyki też były wyraźnie na korzyść rywala w podobnej proporcji. Jedynie ilość fauli popełnionych na boisku była „lepsza” po stronie naszych reprezentantów. Doszliśmy do trzeciego meczu zwanego przez dziennikarzy i kibiców meczem o honor. Na trzeci mecz piłkarze powrócili do Sankt Petersburga. Rywalem Polski była drużyna Szwecji. Mecz przez nasz zespół był przegrany 2:3, a obie bramki zdobył Lewandowski. Trzeba zaznaczyć, że trzeciego gola Szwedzi zdobyli już w doliczonym czasie (90+4 minucie). Ewentualny remis nic naszej reprezentacji nie dawał, gdyż i tak zajęłaby ostatnie miejsce w grupie. Statystyki meczowe przemawiały na naszą korzyść, ale z tego nic nie wynikało. Ogólnie należy ocenić naszą reprezentację na ocenę 2+. Plus to tylko na zachętę. Z poszczególnych piłkarzy to wyróżnił się Robert Lewandowski, Piotr Zieliński i kilku młodych piłkarzy mających przebłyski dobrej gry, ale w szarzyźnie też ginęli. Duża w tym wina selekcjonera, który nakazał grać systemem obcym dla większości naszych reprezentantów i ustawionych na boisku inaczej niż w klubie. Ustawienie ich do określonych zadań nie przyniosło efektów. Największy zawód sprawił Grzegorz Krychowiak, zwłaszcza za czerwoną kartkę, Wojciech Szczęsny za brak pełnej koncentracji w spotkaniach i Bartosz Bereszyński, który nie dawał sobie rady z napastnikami rywali, a zwłaszcza z „młynkiem” jaki z niego zrobił Robert Mak ze Słowacji. Tylko tutaj też połowę winy trzeba przypisać Paulo Souzie, selekcjonerowi naszej drużyny za takie a nie inne zestawienie drużyny. W tym nie można zapomnieć o władzach PZPN i prezesie Zbigniewie Bońku. Zmiana trenera „w przeddzień” mistrzostw jak się okazało nikomu nie przyniosła nic dobrego. Czy poprzedni trener Jerzy Brzęczek osiągnąłby lepszy wynik? Odpowiedzi nie poznamy nigdy. Porażki ponoszone w mniej ważnych meczach i styl gry za Brzęczka nie pachniał optymizmem, ale starsi kibice pamiętają jak drużyna Kazimierza Górskiego ponosiła porażki w przededniu największych sukcesów naszej piłki nawet z drużynami klubowymi. Chciałbym jeszcze napomknąć o atmosferze w drużynie reprezentacyjnej. Ogólnie była ona zła i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Do społeczeństwa docierały informacje, że źle się dzieje z zespołem, a wtedy wszyscy wielcy naszej piłki przekonywali, że to drobne, codzienne nieporozumienia.

Już jesienią mecze eliminacyjne do przyszłorocznych Mistrzostw Świata i zobaczymy co przygotuje sztab szkoleniowy i zawodnicy swoim kibicom. Dalszy ciąg mistrzostw toczył się bez drużyny polskiej. Oglądaliśmy mecze bardzo dobre i wspaniałe. Zdarzyły się też widowiska mniej atrakcyjne. W 1/8 finału ciekawe były mecze Walia – Dania, wynik 0:4 dla Danii, co było niespodzianką, gdyż Duńczycy ledwo wyszli z grupy. W tej reprezentacji doszło do sytuacji, w której jeden z zawodników w trakcie spotkania dostał zawału serca. Dzięki szybkiej reanimacji służb i kolegów z drużyny finał był szczęśliwy. Drugim ciekawym meczem był pojedynek mających wielkie aspiracje Włochów z niemniej oczekującym na sukces zespołem Austrii. Włosi wygrali 2:1 zdobywając decydującą bramkę w dogrywce. Belgia pokonała 1:0 Portugalię, do tego czasu panującego mistrza z poprzedniego turnieju. Chorwaci ulegli Hiszpanii 3:5 po dogrywce, a dużą niespodziankę zanotowano w pojedynku Francji ze Szwajcarią. Mimo prowadzenia Francuzów na kilka minut przed końcem 2 bramkami, sympatyczni Szwajcarzy wyrównali, a w jedenastkach pokonali trójkolorowych 5:4, przechodząc do dalszych gier. Czyli na tym etapie rozgrywek pożegnali się z turniejem wielcy faworyci Francuzi, Portugalczycy i Chorwaci.  Warto wspomnieć też o meczu Anglia -  Niemcy. Grający od początku turnieju niezbyt widowiskowo i nieskutecznie Niemcy znaleźli swojego pogromcę w drużynie angielskiej. Wszystkie dotychczasowe powiastki o niemieckich piłkarzach z chwilą zakończenia meczu przestały obowiązywać. Najbardziej tkwi mi w pamięci powiedzenie „po boisku biega 22 piłkarzy, a i tak zwyciężą Niemcy”. Do końca turnieju pozostało do rozegrania 7 spotkań. I tak w 1/4 mistrzostw los i poprzednie wyniki spowodowały, że zmierzyły się w nich Szwajcaria z Hiszpanią. W regulaminowym czasie padł wynik 1:1. Dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku i o wszystkim zadecydowały jedenastki, w których Hiszpanie zwyciężyli 3:1 stając się pierwszym półfinalistą mistrzostw. Drugi mecz pomiędzy Belgią i Włochami zakończył się w normalnym czasie zwycięstwem Włochów 2:1. Bardzo ciekawe i widowiskowe spotkanie, gdzie obydwie drużyny wspięły się na wyższy poziom gry. Zwyciężyć mogła 1 drużyna i chyba przypadło to tej minimalnie lepszej. Następnego dnia odbyły się 2 kolejne mecze. W pierwszym meczu 3 lipca zmierzyły się drużyny Czech i Danii. Zacięta rywalizacja, z której zwycięsko wyszli Duńczycy. W drugim meczu rywalizowały ze sobą Ukraina i Anglia. Piłkarze Ukrainy nie mogli znaleźć sposobu na rozmontowanie obrony piłkarzy z wyspy. Z kolei ci drudzy umiejętnie wypunktowali naszych sąsiadów Ukrainę 4:0 obnażając wszystkie braki podopiecznych Andreja Szewczenki. Im bliżej końca turnieju tym mecze ładniejsze. W pierwszym półfinałowym meczu do rywalizacji przystąpiły drużyny Hiszpanii i Włoch. W zaciętym i wyrównanym meczu pierwszego gola strzelili Hiszpanie prowadząc od 60 minuty 1:0. Na 9 minut przed końcem Włosi wyrównali na 1:1. Dogrywka nie przyniosła zmiany rezultatu i dopiero jedenastki wyłoniły zwycięzcę. W jedenastkach Hiszpanie pokazali jak się tego elementu piłkarskiego nie wykonuje. Eksplozja radości w sektorze włoskim była imponująca. Londyn, bo tam odbywał się mecz, przez 24 godziny był włoski. Następnego dnia też na Wembley w drugim meczu fazy półfinałowej spotkały się Dania i Anglia. Ten mecz też był wyrównany i zacięty.  Jako pierwsi na prowadzenie wyszli Duńczycy, a wyrównujący gol padł ze strzału samobójczego. Dogrywka to kontrowersyjny gol z karnego wykonanego przez kapitana Anglików Harego Kana. Eksperci w studio telewizyjnym mieli wątpliwości co do słuszności podyktowania karnego przez sędziego. Największym przeciwnikiem takiej decyzji był były sędzia międzynarodowy Michał Listkiewicz, który twierdził, że był faul, ale nie na karnego. Przypominam sobie czasy kiedy on twierdził, że każdy faul dokonany w polu karnym to jedenastka.

 Doszliśmy do finału Euro 2020. Kolebka piłki nożnej - stadion Wembley - 11 lipca był miejscem meczu, który miał zadecydować o tytule. Murowanego kandydata nie było. Początek meczu i niespodzianka, już w 2 minucie Anglia prowadzi 1:0 i cała pierwsza połowa przebiega pod ich dyktando. Druga część spotkania to zażarta walka obydwu drużyn z niewielką przewagą Włochów. W 67 minucie dochodzi do wyrównania i taki wynik utrzymuje się do końca dogrywki. Rzuty karne i ….katastrofa w zespole Anglii. Włosi nie wykorzystali 2 jedenastek, a Anglicy 3. Tym sposobem Mistrzem Europy zostali WŁOSI czyli ITALIA . Wszystkie gazety rozpływały się w komplementach o grze Włochów. Do najładniejszych należą „prawdziwy pokaz solidarności na boisku”, „Italia – wielkie piękno”, „magiczna noc wiecznego miasta”. Tak tylko potrafią bawić się południowcy. Czy słusznie zostali mistrzami? Zdecydowanie tak. Może nie każdy mecz mógł się podobać, ale turnieje mają to do siebie, że trzeba umiejętnie i z rozwagą podchodzić do poszczególnych meczów. Cały turniej należy ocenić wysoko. Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego systemu gry. Generalnie chodzi o styl obrony i ataku wszystkimi zawodnikami. Zwróciłem uwagę, że mało strzałów było z dystansu, a jeżeli już były to było zagrożenie bramki przeciwnika. Kolejne mistrzostwa odbędą się za trzy lata w Niemczech jako EURO 2024. Dobrze, że telewizja pokazywała mecze z równolegle rozgrywanego turnieju COPA AMERICA. Tamten latynoamerykański futbol bardziej mi odpowiada. Zwycięzcą była Argentyna z Messim na czele, który sukces zadedykował Maradonie. To nieważne, że mecze kończyły się bardzo późno w nocy. Dla kibica (zwłaszcza emeryta) nie ma to znaczenia.

             W ogłoszonym konkursie na typowanie pozycji polskiej drużyny w Euro i finalistów rozgrywek  nie trafiono żadnego typu. Zainteresowania też nie wzbudziło wielkiego, gdyż dotarło tylko 11 propozycji. Wśród nich byli sami optymiści jeśli chodzi o miejsce naszych reprezentantów. Nikt nie przewidział, że Polacy już po pierwszym etapie wyjadą do domu. Największym uznaniem cieszyła się Francja 7 zwycięstw, Belgia 2 zwycięstwa i Hiszpania 2 zwycięstwa. Te trzy drużyny oraz Niemcy miały być w finale. Nikt nie przewidział Italii jako triumfatora EURO2020. Prawdę mówiąc ja też. Wobec powyższego nagrody za typowanie nie przyznano.

   Teraz wielkie oczekiwania na Igrzyska w Tokio. Cały miesiąc nieprzespanych nocy i wiele sporów z innymi domownikami. Jedynie medale i do tego złote mogą zrekompensować uciążliwość dnia codziennego. Złe wieści dochodzą z olimpijskich aren związanych z pandemią, ale mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem czego kibicom zawodnikom i sobie życzę.

 

 

      Jan Wiśniewski

 

                                                        

                                             Piłka nożna w wydaniu lokalnym

 

      Już w sierpniu kibice spragnieni oglądania swoich pupili na obiektach w swojej miejscowości będą mogli pójść na boiska. Najwcześniej, bo już 7 sierpnia wystartuje Jako IV liga lubuska. Uczestniczący w tych rozgrywkach jedyny przedstawiciel naszego powiatu zespół Budowlanych Murzynowo jako beniaminek inauguracyjny mecz rozegra na własnym obiekcie z mającym wielkie aspiracje zespołem Stilonu Gorzów. Mecz może być ciekawy, ale Budowlani też stanowią drużynę, która wie o co w piłce chodzi. Kolejnym stopniem rozgrywek jest Jako klasa okręgowa grupa Gorzów. Tutaj inauguracja rozgrywek nastąpi tydzień później czyli 14 sierpnia. W pierwszej kolejce dojdzie do meczu derbowego, w którym GKP Pszczew na własnym boisku podejmować będzie Orła Międzyrzecz. Pogoń Skwierzyna podejmować będzie Wartę Słońsk, a beniaminek GKS Bledzew zmierzy się na własnym obiekcie z rezerwami Warty Gorzów. W gorzowskiej klasie A grupa Drezdenko rozgrywki rozpoczną się 21 sierpnia i występujący w niej piłkarze Zjednoczonych Przytoczna zagrają na boisku w Przytocznej. Rywalem w meczu 1 kolejki będzie drużyna Pioniera Zwierzyń. W tym samym terminie rozpoczną rozgrywki zawodnicy, którzy występują w klasie A grupa Słubice. Występujący tam piłkarze FC Kursko mają o tydzień dłużej wakacje, ponieważ w 1 kolejce pauzują. Zielonogórska klasa A grupa 1 w tym samym czasie rozpoczyna sezon, a Obra Trzciel rozpocznie go meczem z drużyną Zorza Mostki na własnych obiektach. Terminarz niższych klas jest jeszcze nieznany.

Wszystkim kibicom życzę radości ze zwycięstw własnej drużyny, sportowego dopingu i zapamiętania, że talenty rodzą się nie tylko w dużych miastach, o czym przekonują nazwiska w naszej reprezentacji obecnie i w latach poprzednich, gdzie Lubuszanie stanowili silną grupę zawodników.

  J.W.

   

 

 

 

 

 

Używamy plików cookie

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.